Aktualności

Bezdomni a COVID-19: bomba z opóźnionym zapłonem.

Zdaję sobie sprawę, że na temat epidemii i walki z koronawirusem publikowano w mediach wiele razy wręcz do znużenia – jest jednak problem, który się omija. Pominę wszelkie dywagacje co do wyników i efektów którymi szczycą się rządzący oraz odmienne opinie opozycji czy opinie merytoryczne fachowców medycznych. Faktem jest, że mamy zaszczepionych ponad 12 milionów Polaków jedną szczepionką, a w pełni zaszczepionych ok 3 miliony, że zawirowania z AstraZeneca nie obniżyły zainteresowanie szczepieniem, a procent zaszczepienia społeczeństwa kwalifikuje nas w środku stawki europejskiej. To jednak jest grupa, którą na próżno znaleźć w Narodowym Programie Szczepień – w planie powrotu do normalności po pandemii. To jest niemała trzydziestotysięczna grupa społeczna wykluczonych bardzo często bezdomnych Polaków obecnych w przestrzeni społecznej. O ile nie ma problemu co do osób z klubów integracji i zakładów aktywności zawodowej, warsztatów terapii zajęciowej oraz zakładów karnych, to bezdomni zamieszkujący pustostany, działki czy dworce to jest to istotny problem, który uszedł uwadze rządzących. W normalnych czasach z przed epidemii był to nierozwiązany i niełatwy problem społeczny dla państwa, ale dzisiaj może on bardzo zaszkodzić powrotowi do normalności sprzed pandemii. Nie byłoby większego problemu, żeby zaszczepić chętnych z tej grupy w okresie zimowym, kiedy byli oni skupieni w noclegowniach, schroniskach, ogrzewalniach, izbach wytrzeźwień czy punktach wydawania posiłków. Teraz może stać się piętą Achillesa w walce z koronawirusem, bo co z tego, że zaszczepimy np. 70 % populacji, skoro w przestrzeni pozostanie bardzo ?ruchliwa? i duża grupa, którą winno się bezwzględnie uwzględnić w Narodowym Programie Szczepień. Nie zdiagnozowani i nie zaszczepieni nie przestrzegający dystansu nie używając środków dezynfekujących bardzo często bez lub brudnych maseczkach będą oni wśród nas na ulicach w dyskontach czy na ławkach w parkach. Oni sami bez opieki i świadomości medycznej są i będą narażeni na zakażenie wirusem. Dzisiaj jest stanowczo późno, ale istnieje jeszcze taka możliwość. Straż miejska i samorządowe służby socjalne mogą zlokalizować potencjalne skupiska bezdomnych i przekonać ich do szczepionki. Muszą to być szczepienia jednorazowe szczepionką Johnson & Johnson, bo w przypadku innych szczepionek możemy być pewni, że pacjent taki nie zgłosi się na drugi termin szczepienia i zmieni ?bazę noclegową?. To jak skutecznie obecnie włączyć bezdomnych w walkę z pandemią ja nie wiem, ale władze i osoby odpowiedzialne za walkę z koronawirusem powinny mieć bezwzględnie na uwadze tą grupę społeczną. Nikt nas nie przygotował, jak mamy się zachować, mamy prawo być bezsilni, ale państwo nie może być bezradne, wobec tego zjawiska. Bezdomni natomiast mają konstytucyjne prawo do ochrony zdrowotnej i równego traktowania przez władze publiczne. W terminarzach nie ma terminu szczepienia bezdomnych, a przecież Konstytucja RP mówi, że wszyscy są równi wobec prawa, czyli również bezdomni mają prawo do równego traktowania i ochrony zdrowia. Około 90% zwolenników szczepień podaje argument odpowiedzialności za innych jako istotny dla ich decyzji o zaszczepieniu się. Natomiast niezaszczepieni bezdomni ? a trudno ich zakwalifikować jako antyszczepionkowców mogą przyczynić się do porażki w walce w epidemią.

Wielu wirusologów zwraca uwagę na to, że aby oczekiwać pozytywnych efektów w tej walce należy zadbać o przestrzeganie zasad DDM w tym zadbać o bezpieczne kontakty zdrowych zaszczepionych z tymi niezaszczepionymi, a bezdomni z reguły z obniżoną odpornością nie są do tej pory zaszczepieni. Należy nawet środkami prewencyjnymi z zachowaniem szacunku do bezdomnych zmniejszyć ryzyko zakażenia od niezidentyfikowanych potencjalnych zakażonych bynajmniej do czasu tzw. ?odporności stadnej?. W przeciwnym razie nasze osiągnięcia w tej walce będą mizerne nadal będziemy mieli chaotyczne działania i absurdalne ograniczenia, a w efekcie kilkanaście tysięcy nowych zakażonych, kilkaset zgonów, codziennie ból i cierpienie.

A w tym wszystkim straty w gospodarce krajowej i upadłe biznesy, koszty nauki zdalnej oraz efekty ograniczeń w leczeniu innych chorób przy codziennej heroicznej pracy ponad sił personelu medycznego, a w efekcie zapaść polskiej służby zdrowia. Nie chcę uchodzić za malkontenta, gdyż widzę wiele ?sukcesów? rządzących w tej walce, ale też pozostawienie poza kontrolą bezdomnych może spowodować osłabienie końcowego wyniku w walce z epidemią. Procedura medyczna postępowania z bezdomnymi jest czasochłonna i skomplikowana, a problem jest tu i teraz. Od początku koronawirusa na Covid-19 zachorowało ponad 2,5 mln Polaków ponad 58 tysięcy tego nie przeżyło. Osiągnięty sukces tak gigantycznym kosztem może być zniweczony. Nawet jak w statystykach na konferencjach rządowych epidemia będzie w odwrocie, to zakażeni bezdomni nie, będą oni wśród nas i wówczas Narodowy Plan Szczepień zamieni się w narodową klęskę.

Inne z sekcji 

Walczą, bo taki oddział jest potrzebny

O tym, że oddział kardiochirurgii potrzebny jest w gorzowskim szpitalu wojewódzkim wiedzą lekarze

Krośnieńska Karta Seniora