Aktualności

Dworzec autobusowy pełen obrazów

W czerwcowy upalny weekend mieszkańcy Krosna po raz szósty brali gromadnie udział w największej imprezie w mieście i regionie. Tą fetę zapoczątkowała parada mieszkańców oraz wręczenie ?steru? do miasta dla Wodnika przez burmistrza, ? co oznaczało dynamiczne i familiarne dwudniowe władanie stolicą powiatu. Aura dopisała to i mieszkańcy bawili się szampańsko w porcie nad przepiękną Odrą, królową rzek, ale i nie tylko krośnianie, gdyż to wydarzenie ma już swoich sympatyków w całym województwie. Jak przystało na wyjątkowe wydarzenie miało ono szereg propozycji: zawody przeciągania liny łodzi, rejs statkiem, występ orkiestry, „Coctail Boys”, …strefy tematyczne… „MIG” klimaty dobrego-polskiego disco-polo, przy którym można było się świetnie bawić, a na zgłodniałych czekał 250 litrowy gar zupy rybnej, którą sam burmistrz Cebula przyprawiał osobiście cebulą!. Na sam koniec wisienka na torcie szaleństwo przy muzyce zespołu Magic of the Queen i Varius Manx & Kasia Stankiewicz przy wsparciu naszej krośnieńskiej gwiazdy Kasi Kuli. A miłośnicy malarstwa nie musieli jechać do Paryża, do Luwru, czy do British Muzeum w Londynie, wystarczyło w ten weekend udać się na dworzec PKS w Krośnie Odrzańskim, aby móc oglądać wystawę krośnieńskich artystów oraz malarzy związanych w przeszłości z miastem. Ogółem można było podziwiać ok. 60 prac malarskich poświęconych architekturze miasta, ale przede wszystkim utrwalających przepiękne nadodrzańskie pejzaże naszej małej ojczyzny. To już czwarta wystawa zorganizowana przez TMZK o sukcesie niech świadczy fakt, że organizatorzy i autorzy prac dostają zewsząd zaproszenia. Po Zielonej Górze, Starym Kisielinie i Zaborze wystawa ?popłynie? Odrą prawdopodobnie do Nowej Soli. Eksponowane obrazy są gotowe do dalszej drogi i czekają na zaproszenie RYBKI HELI na rejs statkiem ZEFIR. Bo jak powiedziała kuratorka wystawy Lena Kot Odra jest autostradą życia, która od wieków jest życiodajnym cudem natury. I właśnie to powiązanie człowieka z architekturą i naturą ukazują zgromadzone płótna. Odra w obrazach bywa na przemian zależnie od pory roku: zimą martwa, w czasie powodzi groźna niekiedy śmiercionośna, ale częściej bywa piękna, pachnąca i śpiewająca, bo Odra jest kobietą. Jest zmienną jak na kobietę przystało i o tym malarze opowiadają za pomocą pędzla kreując piękno nadodrzańskiej flory i fauny wywołując nastrój nostalgii i zachwytu wśród oglądających. Nie było tam obrazów brzydkich, z podziałem na artystyczne czy amatorskie. Sądząc po reakcjach zwiedzających odniosłem wrażenie, że wywołały zainteresowanie nie tylko u wyedukowanych, ale i przypadkowych gości – co było zamiarem wystawców. Według mnie w obrazach brzydota czy estetyka nie musi dominować, dla mnie liczy się płynąca szczerość z obrazu, która powoduje, że przystajemy na dłużej. Na pierwszy rzut oka niektóre obrazy wydawały się być takie nikiforowe. Zwykłe linie brzegów, standardowo niebieskie niebo zawieszone nad taflą białej wody, a w niej odbijająca się zieleń tworząca magię. Gdy podchodzimy bliżej dostrzegamy niesamowitą fakturę, obrazy nie są gładkie widać farbę i zagłębienia. Z bliska wyglądają zupełnie korzystniej wręcz proszą, aby je dotknąć i wodzić palcami po płótnie. Daje się odczuć, że autorzy intrygują nas za pomocą faktury obrazu bez tej całej koturnowości, a oglądającym dają wiele wrażeń estetycznych. Przechodząc od sztalugi do sztalugi można było przenieść się w woń wody, jej nurt i szuwary za pomocą gamy kolorów usłyszeć odgłosy żab i żurawi dostrzec leśne zwierzęta. Mogliśmy z dworca ?popłynąć z nurtem rzeki? podziwiając świat roślinny i zwierzęcy. Wędrując po krośnieńskich błoniach zachwycać się rozlewiskami wdrapywać się na tamy i wysepki patrząc w otchłań wartko płynącej rzeki po drodze zahaczając o architekturę dawnego Crossen Oder i drewniane wiejskie kościółki czy ruiny ukryte w zaroślach i konarach dumnych starych drzew zapuszczających swe korzenie w nabrzeża gdzie z gracją przeglądają się w tafli rzeki. A to wszystko za sprawą talentu naszych rodzimych artystów zawodowców Małgorzaty Opary i Leny Kot oraz przede wszystkim amatorów: Romualdy Timoszyk, Marii Łój, Krystyny Miłuch i Jagody Sysik, dla których przyroda stanowi niewyczerpaną skarbnicę prawdy i piękna. Może z spośród naszych rodzimych artystów wyrosną malarze na miarę np. Beksińskiego. Nowosielskiego czy Kantora. Z dziennikarskiego obowiązku wspomnę, że na wystawach nie brakuje zainteresowanych kupnem obrazów na dzisiejszej wystawie padły trzy oferty, co jest uznaniem dla talentu autorów. Jak wspomniałem wystawa była prawdziwą ucztą duchową, co jest tym bardziej cenne, że mieszkańcy mieli bardzo wiele atrakcji na tegorocznym Rybobraniu, które jak przystało na GMINĘ SUKCESU było bardzo udane. Po raz kolejny miasto udowodniło, że umie się zorganizować i sympatycznie bawić…Nad bezpieczeństwem czuwała Policja Straż Pożarna służby medyczne oraz profesjonalna ochrona i straż miejska. Zasłużone gratulacje dla współorganizatorów wystawy – CK ZAMEK i TMZK-a.

Inne z sekcji 

Polak-Francuz – Europejczyk i krośnianin z wyboru

O uprawie winorośli na ziemi krośnieńskiej tej średniowiecznej i tej współczesnej laureat wie więcej niż nie jeden krośnianin czy regionalista. Mam zaszczyt przedstawić sylwetkę członka TMZK urodzonego w Paryżu, ale jak sam o sobie mówi jest Polakiem i Francuzem.

Tańczyli i wspierali

W sobotę, 19 listopada, w Restauracji „Radosna” ponad 30 seniorów bawiło się na wieczorku tanecznym, zorganizowanym przez właściciela Restauracji Cezarego Siwek oraz portal społecznościowy Wielki Gorzów.