Potrzebujemy jednej miary dla wszystkich – potępiania przemocy zawsze, niezależnie od tego, kim jest sprawca i kim jest ofiara. Na dwa lata przed atakiem Rosji na Ukrainę liczba przestępstw popełnionych w Polsce przez Ukraińców wynosiła 5,4 tys., a na rok przed wojną – ok. 6,5 tys., o tyle już w 2022 r. KGP odnotowała dwukrotny wzrost do poziomu niemal 12 tys. przestępstw. W następnych latach liczby rosły: w 2023 r. do 13,5 tys., w 2024 r. do 14 tys., a w 2025 r. do 17 tys. Przez ostatnie pół roku, do 1 czerwca 2026 r., jest to – według najnowszych danych KGP – niemal 11 tys. stwierdzonych przestępstw. Utrzymanie trendu może więc zakończyć się wzrostem do nawet 20 tys. przestępstw w 2026 r., co jest sygnałem niepokojącym! Niemniej na tle niemal 440 tys. przestępstw stwierdzonych ogółem w Polsce w 2025 r., nie jest to liczba zawrotna.
Nie ma wątpliwości, że obywatele Ukrainy popełniają w Polsce przestępstwa kryminalne – podobnie jak przedstawiciele każdej innej grupy cudzoziemców i obywatele polscy. Jednocześnie sam fakt występowania takich przestępstw nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia z kryzysem bezpieczeństwa lub że należy oceniać całą społeczność Ukraińską przez pryzmat działań części jej obywateli. Jednak warto to naganne zjawisko analizować i być przygotowanym, gdyż wojna w Ukrainie nie będzie trwać wiecznie. Po zakończeniu u nich działań wojennych nastąpi demobilizacja a za tym następne groźne zjawisko ” Zespół Stresu Pourazowego, zwany w skrócie PTSD”. Wówczas podczas łączenia rodzin czy tylko odwiedzin możemy mieć do czynienia z nową falą przestępstw spowodowanych PTSD (np. kradzieże, rozboje, przestępstwa przemocy z użyciem broni). Wówczas alarm będzie jak najbardziej uzasadniony (ja nie straszę, ale wystarczy przywołać zachowanie niektórych weteranów wojennych z Wietnamu czy Afganistanu i problemy w USA) i nasze służby porządkowe muszą być na to przygotowane, aby móc skutecznie przeciwstawiać się tym zjawiskom.
Natomiast ocena stanu bezpieczeństwa kraju powinna opierać się na statystykach i kompetentnych analizach, a nie na pojedynczych, nawet bardzo tragicznych wydarzeniach, które często zyskują wyolbrzymiony rozgłos medialny. Trudno zrozumieć, dlaczego, gdy ofiarami są polskie dzieci, starsze osoby czy inni Polacy, a sprawcami są osoby z Ukrainy, wiele mediów i część skrajnych środowisk politycznych reaguje znacznie agresywnie i bezrefleksyjnie. Natomiast gdy ofiarami są obywatele Ukrainy reakcja mediów i polityków jest znikoma przemilczana lub umniejszana a niekiedy obwiniani są poszkodowani obywatele np. Ukrainy.
Czy każda ofiara nie zasługuje na takie samo współczucie i potępienie przemocy?

