Aktualności

F-16 honorowym przelotem pożegnały wyjątkowego – lotnika i pedagoga.

W czwartek, 12 lutego odbyła się ceremonia pogrzebowa zasłużonego zielonogórzanina – oddano hołd śp. płk. pilotowi dr Stefanowi Bulandzie. W ostatniej drodze towarzyszyli Mu, rodzina, przyjaciele, współpracownicy, dyrektorzy i nauczyciele zielonogórskich szkół, absolwenci Lotnika oraz licznie przybyli oficerowie generałowie WP i oficjele na czele z pocztami sztandarowymi. W ceremonii wzięła udział Kompania Honorowa WP która oddała salut pożegnalny. Pułkownik pilot dr Stefan Bulanda – absolwent Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie i Uniwersytetu im. MC-S w Lublinie, doktor nauk politycznych, radca prawny, lotnik, pedagog. Ceniony instruktor lotniczy – szkolił m.in. Mirosława Hermaszewskiego w początkowym etapie jego drogi lotniczej. Polski kosmonauta często podkreślał zasługi Stefana Bulandy w kształtowaniu jego życiowej drogi, nie tylko jako pilota, ale także człowieka. Śp. Stefan Bulanda Urodził się w Barcicach, Liceum Ogólnokształcące ukończył w Starym Sączku, a następnie – z wyróżnieniem – Lotniczą Akademię Wojskową w Dęblinie. Został pilotem maszyn odrzutowych Lim-5 oraz naddźwiękowych Su-7. Od najmłodszych lat był nauczony pracy, systematyczności. W Szkole Orląt dał się poznać jako bardzo dobry dowódca i instruktor latania. Cały czas się dokształcał, na Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie zrobił doktorat z nauk prawnych. W Liceum Lotniczym w Dęblinie pełnił funkcję wicedyrektora w 1979 roku został oddelegowany do Zielonej Góry by zająć się tworzeniem Liceum Lotniczego. To miała być misja na pewien czas. Został tu do końca swych dni a Lotnik był częścią jego życia. Liceum Lotnicze w Zielonej Górze im. kpt. pil. Eugeniusz Horbaczewskiego przede wszystkim przygotowywało kandydatów do „dęblińskiej szkoły orląt”. Zielonogórski „Lotnik” szybko zyskał popularność i uznanie, niejednokrotnie przewyższał w rankingu liceum Dęblińskie. Dzięki całej kadrze liceum pod kierownictwem śp. dyrektora. Niełatwo było się dostać, ale jeszcze trudniej utrzymać. Obowiązywała dyscyplina a uczniowie byli „skoszarowani” w internacie, nosili charakterystyczne stalowe mundury do tego trzeba było mieć kondycję, by wytrzymać fizycznie wszystkie ćwiczenia łącznie z tymi na lotnisku w Przylepie, gdzie uczniowie przechodzili szkolenie lotnicze w powietrzu: skoki spadochronowe, szkolenie na szybowcach i samolotach. To była „szkoła wysokich lotów” którą stworzył wraz z kadrą od podstaw śp. Bulanda „To On stworzył tę szkołę, nadał jej charakter, wyznaczył kierunek, określił wartości, które do dziś wskazują drogę obecnej całej szkolnej społeczności. Był kimś znacznie więcej niż dyrektorem. Był autorytetem, mentorem, wychowawcą, przewodnikiem, a przede wszystkim dobrym, pomocnym, człowiekiem. Pozostawił po sobie nie tylko mury szkoły, lecz przede wszystkim wspólnotę ludzi i ducha, który trwa do dziś. To dzięki Niemu „Lotnik” jest stanem umysłu tych, którzy ukończyli tę szkołę, pracowali w niej i kochają ją mimo upływu lat” – padło w mowie pożegnalnej. Śp. Bulanda swoim życiem udowadniał, że wszystko jest możliwe, że warto się cały czas rozwijać, spełniać swoje ambicje i marzenia i nie poddawać się. Kiedy w 1989 przekształcono zielonogórskie Liceum Lotnicze w Wojskowe Liceum Ogólnokształcące, gdyż ówczesne kierownictwo MON uznało, że wojsko nie będzie potrzebowało tylu pilotów. Zakusy MON szły dalece dalej (łącznie z niezasłużonymi epitetami) ale dzięki ogromnemu wstawiennictwu dyrekcji oraz przede wszystkim Radzie Rodziców której miałem przyjemność przewodniczyć, udało się nam wspólnym zaangażowaniem wywrzeć presję i przekonać MON, aby uczniowie dokończyli edukację w WLO. W 1992 roku decyzją Ministra Obrony Narodowej Liceum Lotnicze oraz Wojskowe Liceum Ogólnokształcące zostało zlikwidowane a w jego miejsce utworzono IV Liceum Ogólnokształcące im. kpt. pil. Eugeniusza Horbaczewskiego w Zielonej Górze. Szkoła nadal miała wyjątkowy charakter a to z powodu wprowadzonego przez wizjonera śp. Stanisława Bulandę w 1995 roku wówczas nowatorskiego w Polsce systemu nauczania na wzór amerykańskiego college. Dzięki temu szkoła od lat zajmuje wysokie miejsce w rankingach szkół miejskich, wojewódzkich i krajowych. Lotnik i jego twórca wniósł ogromny wkład w rozwój zielonogórskiej oświaty. A „Lotnik” stał się wizytówką miasta, kuźnią talentów i miejscem, w którym pragnęło kształcić się wiele pokoleń uczniów z całego regionu. Byli i obecni nauczyciele Lotnika podkreślają, że sp. Stefan Bulanda był wyjątkowym pedagogiem, ale i psychologiem miał ogromny dystans do świata. Potrafił zrozumieć problemy uczniów, jak i nauczycieli. Dlatego tak chętnie spotykają się na zjazdach i spotkaniach. W których uczestniczą byli uczniowie a obecnie m.in. oficerowie i generałowie Wojska Polskiego oraz Sił Powietrznych na wszystkich szczeblach dowodzenia oraz innych służb mundurowych. Bo „Lotnik” to szkoła z charakterem jak jego twórca. Zmarły Stefan Bulanda został za swoje zasługi odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi oraz odznaczeniami samorządowymi i oświatowymi. To był prawdziwy belfer i dyrektor, z krwi i kości, ale i menadżer, który potrafił przeprowadzić szkołę przez każde zawirowania. Najdłużej sprawujący funkcję dyrektora – na emeryturę odszedł w wieku 80 lat. W swój ostatni wieczny lot wyleciał mając 86 lat. Rodzinie i Najbliższym składam wyrazy najgłębszego współczucia. Ostatniemu pożegnaniu pułkownika towarzyszył utwór „Remedium” Maryli Rodowicz, który tak bardzo lubił. Pułkowniku spoczywaj w spokoju.



Inne z sekcji 

W lubuskiej Koalicji Obywatelskiej trwają przygotowania do bratobójczej walki wyborczej na funkcję szefa wojewódzkich struktur partyjnych.

Którymi niepodzielnie przez dwie kadencje rządzi twardą ręką poseł Waldemar Sługocki doświadczony samorządowiec i polityk, który dzierżył też teki ministerialne. W szranki ze Sługockim zdecydowała się wystąpić b. marszałek województwa Elżbieta Polak i obecny lubuski wojewoda Marek Cebula. To nie tylko od lat nowa jakość w lubuskich wyborach, ale może okazać się niemałym wstrząsem wewnątrzpartyjnym. […]

Cottbus-Branitz- park księcia i korowód.

Minął Karnawał –post, post nadchodzi.W Cottbus szaleństwo – bawią się młodzi!Korowodowy pochód: tańce, muzyka.Kwiaty dla Pań; słodycze dla smyka.Tysiące widzów – to przebierańce.Pełni uśmiechów – raczą się grzańcem.I Jan tam jedzie –dwa autokary.Gubin i Krosno –jadą do pary.W Branitz parku – spacer radosny.O! Przebiśniegi! – początek wiosny.Znaleziony w FB wiersz niech posłuży za wstęp z […]